Maciej Budzisz
Gdynia

Cześć! Mam na imię Maciej i jestem normalnym facetem, który myśli często w sposób nieszablonowy. Nie żyję według schematów, nie lubię rutyny. Lubię sprawdzać się w nowych sytuacjach i zbierać cenne doświadczenie. Moją życiową pasją jest sport. Gram w siatkówkę, dużo jeżdżę na rowerze oraz chodzę na siłownię. Prowadzę firmę zajmującą się rozwiązaniami IT dla firm. Jestem założycielem Stowarzyszenia Aktywne Kosakowo, którego główną ideą jest integracja społeczeństwa poprzez uprawianie sportu.

Najnowsze komentarze
Sport

Debiut w Runmageddonie.

Autor: 12 kwietnia 2017

Debiut w Runmageddonie mam już za sobą. Akcja czysto spontaniczna – bez planowania czegokolwiek. Padło pytanie:

Biegniemy w Runmageddonie?

yyy… pewnie

Tak mniej więcej to wyglądało. Prawda była taka, że chciałem się dobrze przygotować. Jako, że jestem osobą bardzo aktywną to byłem pewny, że fizycznie na pewno dam radę. Od strony mentalnej wyglądało to troszeczkę gorzej. Wiedziałem że w czasie biegu przyjdzie moment kryzysowy, który spowoduje że będę miał dosyć. Sporo czasu poświęciłem więc na przygotowanie mentalne. Udało mi się to zrobić na tyle dobrze, że biegu nie mogłem się wręcz doczekać.

W przeddzień zawodów postanowiłem sobie, że będę się oszczędzał jak tylko będę mógł. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Pracę skończyłem troszeczkę wcześniej aby móc wrócić do domu i odpocząć.

Następnego dnia trzeba było już wcześniej wstać aby na spokojnie zdążyć. Wyspany, przygotowany, zmotywowany ruszyłem po resztę ekipy do Kosakowa a stamtąd już do parku Kolibki gdzie o godzinie 10:20 mieliśmy zacząć bieg.

Tuż przed linią startu organizatorzy zapewnili nam jeszcze rozgrzewkę. Czułem ogromne podekscytowanie. Uśmiech na twarzy, wiara we własne siły i oczekiwanie na start. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony tym ile osób bierze udział w biegu – nie można było nawet znaleźć metra kwadratowego żeby się dobrze rozgrzać. Kiedy zegar wybił 10:20 wszystko co zbędne zostawiłem za sobą i ruszyliśmy wspólnie z Dominiką i Tobiaszem. Reprezentowaliśmy Stowarzyszenie Aktywne Kosakowo, którego jednym z nadrzędnych celów jest promocje sportu wśród mieszkańców gminy Kosakowo. Co do biegu to  już na starcie wiedziałem, że mając ich przy sobie bez większych problemów dotrę do mety. Niektóre przeszkody były ciężkie i tak jak myślałem wcześniej miałem chwilę zwątpienia, ale bardzo szybko one mijały widząc jak nasza wspaniała trójka świetnie dawała sobie radę z kolejnymi przeszkodami. Trasę ukończyliśmy w czasie około 2 godzin. Czas na pewno mógłby być lepszy – jednak radość po przebiegnięciu linii mety jest nie do opisania. Jestem pewien że w podobnym składzie pokonamy jeszcze nie jeden Runmageddon.

TAGI
POPULARNE

ZOSTAW KOMENTARZ